Cyfrowy detoks: bez facebooka, instagrama i linkedina na telefonie

3 min. czytania.

Smartfony całkowicie odmieniły nasz świat. A pojawiły się przecież tak niedawno, wystarczy powiedzieć, że pierwszy iPhone pojawił się w styczniu 2007 roku, zaledwie 13 lat temu!. Od tego czasu coraz więcej „działo się” w naszej kieszeni. Najpierw e-mail, internet, komunikatory, potem coraz więcej społecznościówek. Oczywiście była też masa przydatnych aplikacji, ale dzisiaj nie o nich 😛

Pewnie większość z nas, jeśli nie wszyscy, ma na swoim smartfonie facebooka, instagrama, inkedina czy inne aplikacje społecznościowe. Ja mam. No, miałem, bo niedawno uznałem, że fajnym pomysłem będzie mały eksperyment – zrobienie ze smartfona trochę bardziej dumbfona. Wykastrowanie go z tych wszystkich aplikacji, które sprawiają, że sięgam po telefon gdy tylko mam 3 sekundy wolnego czasu. Zostawić tylko aplikacje, które faktycznie pomagają w codziennym życiu: e-mail, mapy, muzyka, podcasty, no tego typu apki 😛

Digital detox

Temat takiego detoksu przewijał się u mnie kilka razy, głównie za sprawą świetnego youtubera-minimalisty Matta D’Avelli (tu pierwszy z brzegu materiał w temacie: https://www.youtube.com/watch?v=9z8_YhWoq2o). Idea jest prosta – wywalić na 30 dni wszystkie social mediowe aplikacje z telefonu. I zobaczyć jaki będzie efekt.

Najpierw czułem trochę oporu, no bo jak tutaj wyrzucić facebooka?! Jak ja będę obserwował czy ktoś lajkuje moje wrzutki o tym blogu? 😉 Albo jak będę oglądał ładne zdjęcia, jak nie na instagramie? Opór pomogło przełamać to, że nie jestem hardkorowcem i nie usuwam od razu wszystkich kont. Usuwam tylko aplikacje, które mogę mieć z powrotem w jakieś 3 minuty.

Pierwsze koty za płoty

Na pierwszy ogień poszedł facebook i instagram. To do nich najczęściej wchodziłem, mimo schowania skrótów w menu i podfolderze (próbowałem zwiększyć próg wejścia, ale paluchy szybko się uczą klikać gdzie trzeba). Efekt był widoczny właściwie od razu. Raz, drugi wszedłem do folderu gdzie wcześniej były ich ikonki, zobaczyłem że już ich nie ma i nagle coś mi się przestawiło w mózgu i przestałem tam zaglądać.

Żeby nie było, dalej korzystam z facebooka na komputerze. Ale do komputera trzeba usiąść, a scrollowanie jest mniej wciągające niż przesuwanie paluchem po ekranie. No i nie wyciągam komputera za każdym razem gdy mam kilka sekund wolnego. Słowem – zaglądam tam bardziej intencjonalnie.

W tej chwili mijają 3 tygodnie od usunięcia aplikacji i w ogóle nie czuję ich braku. Ba, zachęcony pozytywnymi rezultatami wywaliłem też linkedina. Skończyło się kompulsywne sprawdzanie, czy przypadkiem nie pojawiło się coś na co muszę koniecznie, natychmiast zareagować. Nazywa się to fachowo JOMO – Joy Of Missing Out, czyli przyjemność z przegapiania (w kontraście do FOMO – Fear Of Missing Out).

Jest to bardzo fajny efekt. JOMO, nie FOMO 😛 Przez to, że z mojej perspektywy dzieje się teraz mniej, pozwala mi skupić się na tym, co zostało. Nie przeglądam pobieżnie 20 newsów, tylko wczytuję się w 2 z nich. Nie sprawdzam co się dzieje u 30 moich znajomych na facebooku, mogę chociażby pogadać na messengerze z dwoma.

„Marnowanie” czasu

Nie znaczy to niestety, że od teraz używam telefonu „odpowiedzialnie”, nie przepalam na niego głupkowato czasu itp. Nadal mam youtube (zdecydowanie uzależniony) i przeglądarkę (wykop – ech…). Ale one działają trochę inaczej – tutaj dynamika jest zdecydowanie inna, na youtube nie ma feeda który cały czas się zmienia i rotuje. Na wykopie również łatwo można nadgonić zaległości, dzięki chronologii (niech będą przeklęte fb i insta za jej brak!). Nadal „marnuję” tu masę czasu, ale w większych blokach czasowych, więc i warunki do tego muszę mieć inne. Nie przejrzę przecież na szybciora w minutę co tam nowego na youtube.

Aha, napisałem „marnuję” a nie marnuję, bo tutaj mam dysonans jak ten czas jest wykorzystany. Zazwyczaj na youtubie oglądam filmiki w jakiś sposób rozwojowe (jak te od Matta) czy relaksujące, jak na przykład materiały o grach, czy bushcrafcie (polecam Bushcraftowego!). Te filmiki cały czas mnie kształtują i zmieniają, więc nie mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że marnuję przy nich czas. To jak takie pismo popularnonaukowe – nie powiesz przecież, że czytanie Fokusa to 100% strata czasu, nie? Z wykopu również nauczyłem się wiele, zwłaszcza od ludzi z pasją którzy się tą pasją dzielili. Pieczenie chleba, robienie domowych alkoholi, DIY. Jest tego sporo, chociaż trzeba się przegrzebywać przez pokłady „mniej interesujących tematów”, tak to delikatnie nazwijmy 😉 Mimo wszystko można się tam zainspirować.

Na pewno nie jest to bezmyślne konsumowanie jak w przypadku TV. Nie oglądam tego, co akurat puszczą, sam świadomie wybieram co chcę zobaczyć. To mi wystarcza, żeby usprawiedliwić przed sobą spędzone na youtubie godziny 😄

Twoja kolej

Eksperyment z wywaleniem socialów z telefonu trwa i póki co daje fajne rezultaty. Zachęcam Cię do spróbowania. Postanów, że na 30 dni usuniesz facebooka, instagrama, czy co tam masz, z telefonu i zobacz jakie będą efekty. Może i Tobie się to spodoba?

Jeśli perspektywa odłączenia się od socjali Cię przeraża, spróbuj nie 30 dni i nie bez wszystkich apek, ale może przez tydzień bez jednej z nich? Myślę, że fajnie na tym skorzystasz i wyciągniesz ciekawe wnioski.

A na pewno nie zaszkodzi 🙂

Dodaj komentarz