Deep work i choroba. What?

2 min. czytania.

Tak się ostatnio składa, że jestem chory. Po prostu przeziębiony, nie mam nawet podwyższonej temperatury (chociaż raz otarłem się o śmiertelne 37,1!). Jestem w stanie zawieszenia, z jednej strony oczywiście nie ma mowy o normalnej pracy, przyjazd do biura jest wykluczony, praca zdalna na 100% również – po prostu nie mam na to sił. Ale codziennie mogę wykrzesać z siebie trochę czasu na pracę. Tylko jak tu cokolwiek zrobić, jak mam tylko ok. godziny?

Śmiesznie się składa, bo dokładnie od kiedy zacząłem być przeziębiony czytam książkę Deep Work Cala Newporta. „Śmiesznie”, bo to jest dokładnie to, czego potrzebowałem! Nie będę streszczał książki (w każdym razie jeszcze nie), ale podzielę się tym jak będąc chorym, dzięki pracy w skupieniu jestem w stanie osiągać swoje cele 🙂

Co to jest deep work?

Po krótce czym jest deep work. Jest to inna nazwa na stan „flow”. Jeśli nadal nie wiesz co to, to jest to stan maksymalnego skupienia uwagi na wykonywanej czynności. W tym stanie zapomina się o wszystkim, rozpraszacze nie istnieją – jesteś tylko Ty i zadanie, a praca aż pali się w rękach.

W stanie flow skupienie jest tak duże i tak skoncentrowane, że można w krótkim czasie osiągać bardzo dobre rezultaty i postęp w zadaniu.

No idealnie to, czego potrzebuję, gdy mam do dyspozycji ok. godzinę na zrobienie roboty.

Jak to działa?

Zanim odpowiem na pytanie „jak?” nakreślę jeszcze ramy w których się poruszam. Otóż nikt mnie nie zmusza do pracy gdy jestem chory, jest to mój wybór. Troszkę motywowany tym, że zadanie nad którym pracuję ma bardzo ściśle określony deadline, a wdrażanie kogoś innego byłoby bardzo czaso- i pracochłonne, wydaje się więc lepszym wyborem, żebym zrobił to zadanie sam. Godzinne okno na pracę również jest moim wyborem – gdzieś popołudniu czuję się po prostu na tyle dobrze, że mogę wyjść spod koca i przysiąść do komputera popracować.

Zadanie które wykonuję podzieliłem sobie na etapy. Ot, na początku musiałem po prostu rozbić sobie je na mniejsze zadania. Gdy już wiedziałem, jakie są kolejne kroki to brałem sobie jeden krok na raz, ustawiałem timer na 30 minut i pracowałem. Krótkie okno czasowe i nieduże zadanie z konkretnym celem pozwalało mi łatwo wejść w stan flow.

Flow

Dzięki temu okazało się, że każdy z kroków zajmował mi ok 30 minut! Na razie tych kroków wykonałem 3, został mi jeszcze największy. Mam działający prototyp, ale przede mną zaimplementowanie to zgodnie z architekturą aplikacji + napisanie testów. Zakładam na oba te kroki po maksymalnie godzinie.

I wiesz co? Myślę, że tego czasu jeszcze mi zostanie! Podzielenie dużego zadania na bardzo konkretne kroki, z konkretnym celem pozwala łatwo skupić się na zadaniu. Czekanie na ten czas w ciągu dnia, kiedy będę w stanie pracować też wyzwala pewne oczekiwanie i jak już się doczekam, to nie chcę tego czasu zmarnować.

Dodatkowo motywowanie się na bieżąco czytaniem „Deep Work” również pomaga. No i na koniec niezawodny patent z metodą Pomodoro, czyli puszczeniem sobie timera na określony czas (oryginalnie jest 25 minut, ale ostatnio eksperymentuję z tym czasem).

Czy się uda, okaże się jutro 😉


Wpis ten napisałem na gorąco, zaraz po skończeniu trzeciego kroku w zadaniu. Z jednej strony chciałem złapać tę chwilę i zapisać ją, z drugiej chętnie wrócę do tego wpisu, żeby wykorzystywać go do motywowania siebie do lepszej, wydajniejszej pracy.

(ten wpis powstał podczas 30-minutowej pracy w skupieniu 🙃)

One Reply to “Deep work i choroba. What?”

  1. […] Więcej o pracy w skupieniu znajdziesz w moim poprzednim wpisie: Deep work i choroba. What? […]

Dodaj komentarz